Blog motorowodny: żegluga śródlądowa, drogi wodne Europy, rzeki, kanały, śluzy, hausboty, barki turystyczne, jachty, ciekawe miasteczka, porty i wodne zwierzęta...
Boating blog: cruising inland waterways of Europe, rivers, canals, locks, yachts, barges, interesting towns, harbors and water wildlife...

Szukaj – Search

Kategorie – Categories

Wszystkie wpisy – All posts

Wpisz adres e-mail:

© Agnieszka and Włodek Bilińscy. Bank zdjęć. Photo bank. All texts & photos are copyrighted. Teksty i zdjęcia chronione są prawem autorskim.

Hamburg

18/03/2016 - Author: AW Bilińscy - Bank Zdjęć

Hamburg, dworzec wodny. Water station fot A&W Bilińscy, bank zdjęcHamburg, water bus station. Dworzec „autobusów” wodnych na Łabą.

Wielkie miasta można lubić lub nie. My raczej ich unikamy, ale Hamburg, nie wiedzieć czemu, nas zauroczył. Może dlatego, że jest tak bardzo otwarty na wodę. Dla ziemnowodnych stworzeń, jakimi jesteśmy, widok gwarnych niemal przez cała dobę nabrzeży Łaby i uwijających się we wszystkie strony statków, barek, autobusów wodnych, jednostek turystycznych, jachtów i innego pływającego drobiazgu, wywoływał uśmiechy na twarzach. Odgłos obijających się o siebie, skrzypiących, stukających i pobrzękujących pływających pomostów, ciągnących się kilometrami wzdłuż brzegów rzeki, nie denerwował nocą w marinie, a stanowił miłą dla ucha kołysankę (wiemy, wiemy, to trochę nienormalne, jak dla miłośników przyrody). Jakże to inne, w porównaniu z polskimi, nadwodnymi aglomeracjami. Sporo wody musi jeszcze Wisłą przepłynąć, byśmy taki ruch ujrzeli w miastach położonych nad jej brzegami. Na szczęście przynajmniej jeżeli chodzi o zagospodarowanie nadwodnych dzielnic, lekcje mamy odrobione, ponieważ nasze nadrzeczne bulwary i dzielnice stają się coraz atrakcyjniejsze. Wracając do Hamburga, jest on miastem – portem łączącym wodne drogi śródlądowe oraz morskie, bowiem niedaleko stąd do Morza Północnego, nic dziwnego zatem, że w miejskiej marinie City Sport Hafen stoją po sąsiedzku: kanałowo – rzeczne hausboty i oceaniczne jachty żaglowe. Okolica portu jest interesująca. Niedaleko stoi zabytkowy latarniowiec, a dawna nadwodna dzielnica portowa, zachwyca odrestaurowanymi loftami kontrastującymi z ultranowoczesną architekturą przeszklonych biurowców city. Hamburg jest największym portem Niemiec i prężnym ośrodkiem przemysłowym, który mimo ogromnej skali działalności, został uznany za Europejską Stolicę Czystości w 2011 roku. Hanzeatyckie miasto z tradycjami, którego starówka uległa w większości zniszczeniu podczas alianckich nalotów dywanowych w lipcu 1943 roku. Płynąc wodami Łaby w pobliżu Hamburga i zawijając do mariny, pamiętajmy, że jest to rejon pływów, na których poziom wody ulega znacznym zmianom w ciągu doby, co wpływa na głębokości i prześwit pod mostami. Kierunek i prędkość prądów także są zmienne, co w położonej na rzece przystani warto i trzeba wziąć pod uwagę podczas manewrów.

Hamburg is an old and rich hanseatic city where canal world meets open sea. It is a big harbor (biggest in Germany) located on Elbe river not far from the North Sea. So do not be surprised that in the City Sport Hafen you will see small houseboats mooring close to ocean sailing yachts. There are tidal waters here so take care and watch the bridge clearence and the direction and speed of the current in the marina. We do not like big cities too much but we must admit that Hamburg is a special place. Full of life day and night, old architecture and modern buildings standing side by side, many cultural events… The surroundings of the marina are very interesting. We recommend a visit in an old port district with beautifully arranged and renovated houses by the canals. Another attraction is a retired lightship moored by the long piers on Elbe river. 

Na Łabie. Elbe river.

Dzielnica portowa. Harbour district.

Hamburg, latarniowiec. Lightvessel  fot A&W Bilińscy, bank zdjęć

Stary latarniowiec. Old lightvessel.

Hamburg marina. Jacht Vistula cruiser 30. Photo A&W Bilińscy, bank zdjęć

Polish motor yacht Vistula Cruiser 30. Houseboat z Żeglugi Wiślanej

Na górze nowe, na dole stare :-) New and Old towns

Hamburg, Philharmonic. Filharmonia nad Łabą.

Pocztówka z Hamburga.

Zabytek i klasyk.

© Agnieszka & Włodek Bilińscy, bank zdjęć.

Brak komentarzy - Categories: Germany, Niemcy

Lauenburg nad Łabą. (Elbe)

30/04/2014 - Author: AW Bilińscy - Bank Zdjęć

Lauenburg nad Łabą. Lauenburg (Elbe) photo Bank zdjęć  A&W BilińscyLauenburg od strony wody. Seen from the water.

Lauenburg to jedno z najpiękniejszych miejscowości, jakie mieliśmy okazję odwiedzić od strony wody. Leży ono na północnym brzegu majestatycznej Łaby, kilkadziesiąt kilometrów powyżej Hamburga, w miejscu gdzie do Łaby dociera kanał Elbe-Lübeck (Łaba-Lubeka czy też inaczej Łaba-Trave), w praktyce łączący Bałtyk z Łabą i niezbyt odległym Morzem Północnym. Ciągnące się wzdłuż Łaby zielone zarośla rozstępują się nagle i oczom pasażerów łodzi ukazują się czerwone mury i dachy zabytkowych kamienic z górującą nad nimi wieżą XIII wiecznego kościoła Marii Magdaleny oraz położonym na skarpie „górnym miastem”. Warto się tam wspiąć, by z podnóża zamku (dziś siedziby rady miasta) spojrzeć na Lauenburg z lotu ptaka, na tle wielkiej rzeki. Zanim jednak tam dotrzemy, zacumujemy w sympatycznej przystani na brzegu kanału oraz pospacerujemy wąskimi i pełnymi uroku uliczkami średniowiecznego miasteczka, podziwiając wspaniale odrestaurowane kamieniczki, z których najstarsze pochodzą z XVI wieku.  Na Ruferplatz, w pobliżu nabrzeża, sfotografujemy statuę Rufera witającego nadpływające statki i posiedzimy chwilę w portowej knajpce. Stamtąd też możemy wybrać się w rejs po Łabie na pokładzie zbudowanego w 1900 roku parowego bocznokołowca Kaiser Wilhelm. Miłośników wodnych podróży zainteresuje zapewne Elbschiffahrtmuseum – muzeum statków i żeglugi po Łabie, a także zabytkowa śluza Palmschleuse z XIV wieku, na trasie średniowiecznego kanału Stecknitz-Delvenau. Znajduje się ona po przeciwnej niż miasto stronie kanału Elbe-Lübeck.  Ciekawostką jest, że bliźniaczym miastem Lauenburga jest między innymi polski Lębork, zwany dawniej… Lauenburgiem.

Lauenburg on Elbe

It is a very beautiful, medieval town with dozens of restored old buildings and charming atmosphere. It is situated on right bank of great Elbe river in Germany where Elbe-Lübeck canal begins (or ends). An old church from 13th century is well seen from the water. Lauenburg was built on two levels – lower town with narrow streets and plenty of cozy alleys and upper town with a castle and superb view for lower Lauenburg and the river. What to see there? Elbschiffahrtmuseum – shipping museum, Palmschleuse – and old lock from 14th century. Cruise on paddle steamer Kaiser Wilhelm from 1900 year is one of the most interesting attractions in Lauenburg.

Widok na Łabę i kanał Elbe-Lübeck. Elbe and canal Elbe-Lübeck. Phot Bank zdjęć A&W BilińscyLauenburg – widok z Górnego Miasta na Łabę i kanał Łaba – Lubeka. View from Upper Town at Elbe river and Elbe-Lübeck canal.

Lauenburg marina. Phot  Bank zdjęć A&W Bilińscy

Przystań w Lauenburgu. Nieco kiczowaty wystrój, ale sympatyczne miejsce. In the marina.

Lauenburg. Niemcy. Bank zdjęć A&W Bilińscy

Spacerkiem po miasteczku. Quiet street.

Kamieniczka w Lauenburgu. Phot A&W Bilińscy

Jedna z wielu ślicznych kamienic miasteczka. One of many picturesque houses.

Przystań w Lauenburgu.  Lauenburg haven. Phot. A&W Bilińscy

Przystań na kanałem Łaba-Lubeka. Marina on Elbe-Lübeck canal.

Niemcy, Statua Rufera. Lauenburg (Germany) Rufer's statue. fot.A&W Bilińscy

Pomnik Rufera pozdrawiającego statki. Rufer’s statue.

A. &W. Bilińscy, Bank zdjęć

Brak komentarzy - Categories: Germany, Niemcy

Żegluga po rzece.

13/11/2012 - Author: AW Bilińscy - Bank Zdjęć

Żegluga po rzece. River cruising.

Nie lubimy się za bardzo wymądrzać, ale cóż nam pozostało, skoro ostatnio przez Facebooka otrzymaliśmy pytanie: „Jak wygląda żegluga na rzekach?” – zadane przez żeglarza morskiego? Postawieni w takiej sytuacji postanowiliśmy coś napisać, może nasze skromne doświadczenie w tej materii komuś pomoże. Jeżeli rzeka jest głęboka i dobrze oznakowana bojami lub brzegowymi tyczkami, (zielone i czerwone oznaczają strony szlaku, ale odwrotnie niż na morzu) większego problemu z wyborem drogi nie ma, raczej trzeba uważać na barki towarowe, które zachowują się jak TIRy na szosach i nie podchodzić za blisko brzegu. Na wąskich ciekach, takich jak na przykład Noteć, poszukujemy miejsc najgłębszych, a te zwykle układają się tam gdzie główny nurt, więc na zakrętach płyniemy bliżej zewnętrznego brzegu łuku, bowiem po wewnętrznej odkładają się piasek czy muł, tworząc płycizny. Na wąskiej rzece Baise we Francji pracownicy firmy czarterowej radzili nam żeby płynąć środkiem, nawet na zakrętach, bowiem głębokość jest wystarczająca, a bliżej brzegu pod wodą spotyka się obcięte w czasie suszy pnie drzew. Dlatego też mijając inną łódź należy zachować wyjątkową ostrożność. W wąskich przejściach jacht płynący z prądem ma pierwszeństwo, bowiem trudniej mu się zatrzymać czy ominąć niebezpieczeństwo. Na Wiśle czy Odrze sprawa się komplikuje. Są bardzo szerokie i płytkie, a nurt często zmienia swój bieg. Na zakrętach i owszem, płyniemy zwykle po zewnętrznej, ale na prostych, tam gdzie rzeka ma kilkaset metrów szerokości, a na jej środku co i rusz pojawiają się piaszczyste łachy? Tu pomagają postawione na brzegach żółte znaczki o kształcie x lub + umieszczone na długich tykach, informujące o przejściu szlaku żeglownego na drugą stronę rzeki. Niestety czasami znaki te przewracane są przez wichury albo niszczone są przez wandali. I co wtedy? Pozostaje metoda prób i błędów. Żeglowanie po rzece czy kanale różni się od pełnomorskiego między innymi tym, że nie sposób oderwać się od steru na dłużej - włączyć autopilota i pójść na drzemkę czy ugotować obiad. Czujność to podstawa. Nie ma mowy o monotonii. Po pierwsze wypatrujemy nurtu, po drugie łach i płycizn, ale najbardziej niebezpieczne są zalane wodą ostrogi – wychodzące pod kątem prostym w wodę na kilkanaście metrów kamienne czy betonowe groble. Łatwo je zauważyć przy niskim stanie wody, przy wyższym o ich obecności świadczą charakterystyczne „warkocze” załamującej się na przeszkodzie wody. Płyniemy po zewnętrznej stronie takiego warkocza, bliżej środka rzeki niż brzegu. Jeśli jest wyjątkowo dużo wody, nie są łatwe do wypatrzenia i o bezpieczeństwie decyduje raczej przezorność prowadzącego i zanurzenie łódki. Są też inne zagrożenia – głazy czy wielkie pnie drzew. Każda zmiana na powierzchni wody powinna zwracać naszą uwagę. Zafalowanie, zmarszczki, wystający kikut pnia, a nawet gałązka, mogą świadczyć o podwodnej przeszkodzie. Generalnie łatwiej jest płynąć pod prąd. Co prawda silnik chodzi wtedy na wyższych obrotach i jest głośniej, ale zachowuje się dużą kontrolę nad łodzią. Płynąc z prądem każdy manewr należy przygotować z wyprzedzeniem, bowiem wbrew pozorom sprawy dzieją się szybko, a siła prądu zwykle jest niedoceniana. Cumując do brzegu, wchodząc do przystani czy chcąc zakotwiczyć na piaszczystej łasze ustawiamy się pod prąd, nawet jeśli nasza podróż prowadzi w dół rzeki. Znacznie łatwiej wtedy wolno i bezpiecznie podejść, a nawet, dostosowując obroty silnika do szybkości nurtu, zatrzymać się względem brzegu i na spokojnie przeanalizować sytuację czy dać czas załodze na przygotowanie cum. Planując zawrócenie na rzece, pamiętać należy o zostawieniu sobie pola do manewru, zanim bowiem skończymy zakręt pod kątem 180 stopni, nurt zniesie nas o kilkadziesiąt metrów w dół rzeki. (Szczególnie jeśli płyniemy długą i ciężką jednostką o słabym silniku). Lepiej żeby nie było tam zwisających gałęzi albo przęsła mostu. Żegluga śródlądowa, mimo że na pierwszy rzut oka wydaje się prosta, obfituje w różne niebezpieczeństwa. Poza przeszkodami naturalnymi, o których można pewnie napisać całą książkę, należy rozważnie przecinać trasy promów, a szczególnie tych, których stalowe liny rozciągnięte są w wodzie, w poprzek rzeki. Płyniemy środkiem, dopiero gdy mamy pewność, że lina opadła głęboko, a prom stoi przy brzegu. Powinno się poczytać o tym jak układają się prądy i płycizny w pobliżu mostów, ujść innych rzek, wyjścia ze śluz (technika ich pokonywania to osobna kwestia). Zdecydowanie warto znać znaki i sygnały nawigacyjne, a także noszone przez statki itd. Nie traci się wtedy czasu na ich szukanie w książkach, kiedy coś nietypowego dzieje się na trasie. No i dla własnego bezpieczeństwa, nie pływamy nocą.


Na Wiśle. On Vistula.

Zarośnięte trawą ostrogi na Odrze, widać delikatny zarys warkoczy na ich końcach. Oder river.

Czasami nie jest łatwo znaleźć drogę wśród piaszczystych łach. Which way now?

Z przeciwległego brzegu kierujemy się na…krowę?

Warto mieć lornetkę. Czasami z daleka trudno zauważyć ukryte w zaroślach znaki. Take your binoculars on the voayage. Do you see the navigation signs?

Uwaga na linę promu – dwie czerwone flagi oznaczają – Nie płyń! Zatrąb, obserwuj i czekaj na znak ręką lub bardziej oficjalne, zielone kule. Look out for ferry’s lines.

Łaba. Ruch jak na szosie i podobne prawa obowiązują – większy ma pierwszeństwo ;-)

On Elbe – Germany. Bigger has priority ;-)

I co teraz? ;-) Mgłę lepiej przeczekać. Fog.

Brak komentarzy - Categories: France, Francja, Germany, Niemcy, Poland, Polska

Meklemburgia – Waren.

09/06/2012 - Author: AW Bilińscy - Bank Zdjęć

Waren w Meklemburgii. Waren  in German Mecklenburg. A „Spa” resort in medieval, amazing town by Müritz lake.

Znane uzdrowisko położone nad największym niemieckim jeziorem Müritz na Pojezierzu Meklemburskim. Przyjmuje się, że jego nazwa może pochodzić z języków słowiańskich i oznaczać miejsce wron lub kruków. To średniowieczne miasto zostało założone w 1260 roku, ale najstarsze budowle pochodzą z początku XIV wieku. Wędrując po pięknym pojezierzu koniecznie należy odwiedzić Waren, jego pełną życia przystań, przejść się uroczymi uliczkami, zwiedzić zabytkowe kościoły, zajrzeć do Müritzeum – największego w Niemczech akwarium pełnego słodkowodnych ryb, odwiedzić zagrodę żubrów i odpocząć w którejś z wielu sympatycznych knajpek, popijając lokalne piwo. W maju odbywają się znane regaty Müritz Sail, może właśnie wtedy warto tu wpaść? Generalnie jest to „sanatorium” dla aktywnych, przez cały sezon coś ciekawego się w Waren dzieje.




Brak komentarzy - Categories: Germany, Niemcy

Droga wodna Górnej Haweli

09/02/2012 - Author: AW Bilińscy - Bank Zdjęć

Droga wodna Górnej Haweli – Obere Havel Wasserstrasse, to kanałowy szlak w Niemczech.

Upper Havel waterway in Germany is 97 km long and begins on Oder Havel waterway and ends in Neustreliz. Has 11 self service locks. The route is quite easy with slow current. Narrow canals, almost no big ships, forests, quiet villages and towns, small lakes…

Biegnie od drogi wodnej Odra Hawela w kierunku z grubsza północnym, z lekką odchyłką ku zachodowi i kończy się po 97 km w Neustreliz. Na tej trasie znajduje się 11 śluz, w tym obiekty samoobsługowe, ale nie wymagające od załogi zbyt wiele pracy przy ich otwieraniu i zamykaniu. Wystarczy tylko pociągnąć dwa razy za zielone uchwyty: raz przed wejściem, aby Sezam nas wpuścił i ponownie w środku, by automatyczna procedura ruszyła dalej. Droga Górnej Haweli jest dla wodniaków trasą łatwą, bowiem prąd jest prawie niezauważalny, a ruch statków niemal nie istnieje, gdyż stanowi ona raczej szlak turystyczny niźli handlowy. W sielskiej atmosferze płynie się wąskimi kanałami i Hawelą, a w północnej części także po niewielkich jeziorach Pojezierza Meklemburskiego, pośród trzcinowisk, lasów i łąk, a na brzegach od czasu do czasu pokazują się małe miejscowości. Infrastruktura wodniacka „gęsta”, poczynając od darmowych pomostów, przez niewielkie przystanie na campingach, a kończąc na przyzwoitych marinach, w których można dokonać napraw, zatankować wodę i paliwo, opróżnić zbiorniki nieczystości czy zrobić zakupy. Także miasta, które napotkamy na trasie, nie zakłócą nam wypoczynku. Warto sobie zrobić popas w Zehdenick lub Fürstenberg, by po prostu pospacerować chwilę ich spokojnymi, schludnymi uliczkami. Generalnie jest to atrakcyjny rejon do spędzenia wakacji na łonie natury.



Marina w Zehdenick

Śluza – Regow – lock

Houseboat z prawdziwego zdarzenia

„Kluczyk” do otwierania śluzy samoobsługowej. Lock  ”key”

Brak komentarzy - Categories: Germany, Niemcy

Ueckermünde

21/12/2011 - Author: AW Bilińscy - Bank Zdjęć

Ueckermünde – atrakcyjne miasteczko w niemieckiej części Zalewu Szczecińskiego – ciekawy cel dla żeglarzy i motorowodniaków.

Ueckermünde – very nice town and harbor on Szczecin Lagoon.

Nie wszyscy właściciele motorowych jachtów uprawiają żeglugę tylko po kanałach, rzekach i niewielkich jeziorach. Coraz większa grupa wybiera spore i czasami zafalowane akweny, jak Zalew Szczeciński. Po jego niemieckiej stronie leży ciekawe miasteczko Ueckermünde. Wpływa się doń długim kanałem, a właściwie ujściem rzeki. Po lewej burcie zobaczycie sporą przystań, ale można także wybrać wariant postoju przy miejskiej kei. Tanio, bo za darmo, ale jest kłopot z dostępem do sanitariatów. Zaletą tego miejsca jest także bliskość centrum. Miasto, jak to u naszych zachodnich sąsiadów pięknie utrzymane i mogące pochwalić się XVI wiecznym zamkiem Książąt Pomorskich oraz kolorowymi kamieniczkami. Zwróćcie też uwagę na zdjęcie fajnej rzeźby, stojącego na rynku rybaka. On już zaopatrzył się w „karpia” na Święta;-) Ueckermünde ma też polskie imię – Wkryujście, co jest w zasadzie kalką nazwy niemieckiej.


Zalew Szczeciński. On Szczecin Lagoon

Ujście rzeki. River estuary.

Przy miejskim nabrzeżu. Town jetty.

Dostawa „świeżej” ryby

Zamek Książąt Pomorskich. Castle.

Brak komentarzy - Categories: Germany, Niemcy

Kanał Eider. Eider Kanal (Canal)

24/10/2011 - Author: AW Bilińscy - Bank Zdjęć

Czy wiecie o tym, że Kanał Kiloński ma swojego przodka? Zanim jeszcze powstał ten znany wszystkim skrót, dającym statkom możliwość dostania się z Bałtyku na Morze Północne bez konieczności okrążania Danii Sundem, Kattegatem i Skagerrakiem, wykopano w 1784 roku  Eider Kanal, zwany także Schleswig-Holsteinischer Kanal.

Kiel Kanal has its „ancestor – Eider Kanal (canal) or Schleswig-Holsteinischer Kanal. It begins on Eidersperrwerk gate - huge construction on teh shore of North Sea and ends in Kiel Kanal near Rendsburg. Close to the sea there are some tides there. You will find several locks and opening bridges on that waterway and nice towns too. Cruising canal is very pleasant because almost only pleasure boats sail here and the atmosphere is like on quiet countryside.

Z oszczędności na długim odcinku wykorzystano koryto krętej, ale z grubsza płynącej w poprzek półwyspu rzeki Eider. Z czasem jednak szlak ten stał się za wąski i nazbyt płytki dla coraz większych jednostek morskich i powstał potężny Kiel Canal. Dziś przecięta sześcioma śluzami, tocząca leniwie swoje wody rzeka Eider jest wykorzystywana głównie w celach turystycznych. Na sporej jej części ustanowiono rezerwaty przyrody, płynie się tu bez pośpiechu, pośród sielskiego, wiejskiego krajobrazu. Głębokość dwa metry pozwala nawet sporym jachtom morskim przedostać się z Atlantyku na Bałtyk. Od strony Zachodniej wchodzi się w Eider Kanal (canal) przez potężną zaporę pływową Eidersperrwerk chroniącą leżące za nią tereny przed furią Morza Północnego. Aż do położonej 36 kilometrów dalej śluzy Nordfeld odczuwa się na kanale wpływ pływów. W pierwszym na trasie porcie i miasteczku Tönning różnica poziomów wody wynosi 2-3 metry. Aby jachty żaglowe mogły pokonać tę drogę wodną, wszystkie mosty po drodze się otwierają: podnoszą lub obracają. Śluzowanie jest płatne (ale nie wszędzie), około 3-4 €. Mosty i śluzy otwierane są tylko w określonych godzinach, co powoduje, że przejście długiej na 111 km trasy należy planować na 3 dni. W pobliżu miasta Rendsburg, 1 km za śluzą Giselau, szlak ten „wpada” do Kanału Kilońskiego. Najważniejszymi i godnymi zwiedzenia miastami Eider Kanal są: Friedrichstadt i Tönning czy Rendsburg. Na trasie znajdziecie sporo sympatycznych przystani i porcików.


Zapora Eidersperrwerk od strony Morza Północnego Eidersperrwerk gate.

Port w Tönning

Obrotowy most Eisenbahnbrucke bridge

Brak komentarzy - Categories: Germany, Niemcy

Rejs Gliwice-Hamburg Cruise

16/10/2011 - Author: AW Bilińscy - Bank Zdjęć

Od 10 do 30 września 2011 braliśmy udział w ekspedycji zorganizowanej przez „Żeglugę Wiślaną”. Trasa rejsu: Gliwice, Kanał Gliwicki, Odra, kanały niemieckie, Łaba, Hamburg. Dalej łódkę – 9 metrowy jacht motorowy, hausbot typu Vistula Cruiser przejęła kolejna załoga i prowadzi do Amsterdamu, Brukseli, Berlina. Poniżej kilka migawek z wyprawy.

September 2011 – cruise from Gliwice, Poland to Hamburg, Germany.

Pokonaliśmy już prawie 30 śluz. Dużych i małych, w większości wiekowych. W jednych obsługa już z daleka otwierała przed nami wrota, gdzie indziej musieliśmy czekać. Rożnica poziomów wody wynosiła od około 2 do ponad 10 metrów.W tych najgłębszych jest ciemno, zimno i wilgotno. Praca załogi podczas opuszczania jachtu w śluzie jest niezwykle trudna i odpowiedzialna (co widać na zdjęciach)

Ten odcinek Odry nas zauroczył.

We really enjoy boating on this part of Oder river.

…Choć ta wizyta już dawno za nami, ciągle miło wspominamy pobyt w najfajniejszej przystani, jaką dotychczas odwiedziliśmy – marinę Uraz. Widać, że zbudowali ją zapaleńcy, którzy z własnego doświadczenia znają potrzeby wodniaków.

A cosy and friendly marina in Uraz.

…O zmierzchu na stromym brzegu wypatrzyliśmy dzika, chwilę później cumujemy przy brzegu, w maleńkiej zatoczce, którą na cześć dzikiego zwierza nazywamy Zatoką Świń.

A night in the wilderness.

…Kolejny nocleg w Bytomiu Odrzańskim. Marina w budowie, za rok będzie pięknie, ale dziś wieczorem zachwycamy się Starówką, która wygrała konkurs na najlepiej oświetlone miasto w Polsce.

The most beautifully illuminated town in Poland – Bytom Odrzański.

…Nowa Sól – wygodna przystań i stolica ogrodowych krasnali. I nie tylko. Kolorowe zwierzaki, postacie z bajek, nawet zawodnika-motocyklistę z żużlowego toru – (bardzo popularna w tych okolicach dyscyplina sportowa) można spotkać w różnych punktach miasta, także w marinie.

Nowa Sól. The world’s capital of garden figures. They are everywhere, even in the marina.

Przyroda za burtą. Nature of the
Oder river.

Hi, this time we write about the nature around our boat. We travel on a really wild river. No locks, not many villages, and the towns are small. Animals love such environment. Every five minutes we spot something interesting – Two roe deers walking slowly along the riverbank, a beaver head in the water and a white and grey herons hunting in shallows. Above us birds of prey – white-tailed eagles, ospreys, kites… We have a nice time here.

Odra pomiędzy Wrocławiem a Słubicami jest naprawdę dzika! Widzieliśmy tu już dziki, sarny, bobry, białe czaple, siwe oczywiście też, zimorodki, rybołowy, bieliki, kanie, łabędzie…Dla nas, przyrodników jest to bardzo interesujący fragment rejsu.

Dziś co nieco o winie.

Dopłynęliśmy do sympatycznej mariny w Cigacicach. Czekała tam na nas telewizja oraz władze gminy Sulechów. W miłej atmosferze, podczas smacznego posiłku nad brzegiem rzeki porozmawialiśmy sobie o naszym rejsie i perspektywach rozwoju turystyki wodnej na Odrze. A potem niespodzianka. Zostaliśmy zaproszeni do zwiedzenia sulechowskiego zamku oraz pobliskiej winnicy! Okolice Zielonej Góry, w tym także tereny położone nad brzegiem Odry, stanowią najważniejszy, jeśli nie jedyny, region winiarski w Polsce. Dla wygody turystów wytyczono tu Lubuski Szlak Wina i Miodu, organizuje się zwiedzanie winnic specjalnymi “winobusami”. Każdy producent stara się zachęcić przyjezdnych do swoich produktów zapraszając na degustację. My skorzystaliśmy z gościny winnicy Cantina Państwa Pacholaków. Szczególnie przypadły nam do gustu Riesling i bardzo słodkie wino z róży. I tak płynąc hausbotem “Żeglugi WIŚLANEJ” (!) po ODRZE (!) załapaliśmy się na sępa na kilka lampek wina :-)

Zielona Gora region, including the Cigacice marina neigborhood, is famous for wine. Yes! We are sure most of you did not know, that we have our own wine and vineyards in Poland.

Etap polski się skończył, wpłynęliśmy w kanały niemieckie. I od razu trafiliśmy na niezwykłą konstrukcję – podnośnię statków Niederfinow, w której jednostki wpływają do wielkiej wanny i wraz z nią unoszone są około 40 metrów, by wypłynąć w kolejny kanał. Niezwykłe, spoglądać z pokładu jachtu na maleńkie drzewa poniżej. Druga nowość dla nas to samoobsługowe śluzy. Podpływa się do miejsca oczekiwania, pociąga za zieloną rączkę i po chwili (krótszej lub dłuższej) wrota się otwierają. W śluzie pociąga się za kolejny zielony uchwyt i śluza się zamyka.

We are in Germany! The wild river is behind us. But we learn a lot about channel cruising now. First we passed a huge construction - Niederfinow boat lift. The difference in elevation is 36 meters! The second news for us were self service locks.

Dziś bez zdjęć – w końcu jest niedziela, prawda?

Pewnie chcielibyście się dowiedzieć jak wygląda nasz dzień.

Plan mamy napięty, bo droga daleka, a dni coraz krótsze. Nocą po kanałach się nie pływa, więc właściwie całe dnie spędzamy na wodzie. Przed siódmą pobudka, mycie, poranna kawa i w drogę.
Śniadanie zwykle jemy już na szlaku. Pieczę nad harmonogramem rejsu sprawuje Bolek. Ciągle siedzi z nosem w mapach i locjach, opisach portów i oblicza prędkość, kalkuluje ile godzin powinniśmy dziś płynąć i jakoś zawsze mu wychodzi, że do wieczora :-). Sterujemy na zmianę, chociaż Agnieszka robi to tylko pod przymusem, aczkolwiek sprawnie, ale się denerwuje, że wtedy nie może robić zdjęć. Bowiem Agnieszka jest naszym nadwornym fotografem. Włodek tylko od czasu do czasu ją wspomaga. Do Agnieszki należy także praca na cumie dziobowej podczas manewrów w śluzach lub portach. Romek obsługuje cumę rufową i jest naszym tłumaczem na/z niemieckiego. Po angielsku mało kto tu mówi. Włodek i Bolek, jako najbardziej doświadczeni w manewrach, na zmianę kierują łodzią wchodząc do śluz i marin. Gotujemy i zmywamy także na zmianę. Obiad jemy podczas płynięcia, przy czym biedny sternik dostaje swój przydział na końcu, zmieniony przez sytego już kolegę. Wieczorem po zapłaceniu za postój, podłączeniu prądu i uzupełnieniu wody, obfotografowaniu mariny czy miasteczka przychodzi czas na pracę “biurową” – zgrywanie setek zdjęć zrobionych w ciągu dnia, odpowiadanie na maile itp. I w końcu wspólny posiłek, rozmowy… Bolek to urodzony kawalarz i gawędziarz, Romek pięknie gra na gitarze i śpiewa smętne, rosyjskie pieśni, Agnieszka jest już zwykle bardzo śpiąca, a Włodek to z natury ponurak i raczej nie garnie się do towarzystwa. Za to dzięki niemu możecie przeczytać tę relację :-)

Do jutra!

Pojezierze Meklemburskie

Dziś mało słów, a zamiast tego kilka zdjęć. Opuściliśmy piękny rejon – Pojezierze Meklemburskie. Śliczne miasteczka, sporo żaglówek, doskonała infrastruktura wodniacka.

Na największym z jezior – Müritz

Waren

Dominika w Malchow

Plau am See

Dzień gospodarczy – czyli wypoczynek pod palmą. Lazy day under the palms.

Przygotowując się do wejścia na Łabę zrobiliśmy sobie dzień gospodarczy. Zatankowaliśmy ropę, napełniliśmy zbiornik wodą, umyliśmy pokład, zmiatając przy okazji liście zgarnięte ze zwisających nad wodą gałęzi (czasami, mijając duże jachty lub barki trzeba podejść blisko brzegu). Poza tym dzień był luźniejszy niż zwykle. Pozwoliliśmy sobie nawet na piwko w barku na jednej z przystani, a na ukoronowanie tego cudownie ciepłego dnia, po przepłynięciu zaledwie 28 kilometrów, poleniuchowaliśmy na karaibskiej plaży. Nie wierzycie? Zobaczcie na zdjęciach! :-)

I powoli ta załoga kończy swój udział w ekspedycji Żeglugi Wiślanej. W Hamburgu dojadą właściciele łódki i poprowadzą ją dalej do Amsterdamu, Brukseli… A my jeszcze tylko pozdrawiamy ze środka Łaby. Rzeki, która trochę przypomina Dolną Odrę. Takie same znaki brzegowe, podobna szerokość, może jest tu tylko trochę głębiej i większy ruch barek. Poniżej przedstawiamy kilka obrazków z ostatniego odcinka.

The first part of Vistula Cruises expedition is ending in Hamburg. This crew is going home and the owners of the boat will come and take Dominika to Amsterdam, Brussels…

Elbe river is beautiful, and full of commercial ships. It is wild but also has some historical towns along the banks, as you can see on the photos below.

NRD-owska strażnica na Łabie

Łaba

Jesienna migracja gęsi

Lauenburg

 

 

Brak komentarzy - Categories: Germany, Niemcy, Poland, Polska

Żegluga śródlądowa. Boating – Start!

15/10/2011 - Author: AW Bilińscy - Bank Zdjęć

Houseboating, kanały, barki… To hasła w Polsce mało znane. Żegluga śródlądowa – podróżowanie jachtami motorowymi, barkami turystycznymi czy hausbotami po Polsce i Europie staje się jednak z roku na rok coraz bardziej popularne. Z naszego kraju można się przecież dostać szlakami wodnymi: kanałami i rzekami do Niemiec, Holandii,
Belgii i na samo południe Francji – nad Morze Śródziemne. To tysiące kilometrów bardzo interesujących dróg wodnych, które pokonuje się bez pośpiechu, kontemplując piękno przyrody, podziwiając zabytki i poznając mijane miasta.
Taki wodny caravaning, tyle że w ślimaczym tempie i w idyllicznej atmosferze, zamiast zawsze obecnej na szosie nerwowości. Wierzcie nam, te same miejsca widziane z perspektywy pokładu jachtu, od strony wody, wyglądają zupełnie inaczej i naszym zdaniem korzystniej. Dziś kilka zdjęć na zachętę.

Today we begin to write a blog about European inland waterways. (Including Polish)


Pod Wawelem. Wawel castle in Cracow.

Na Środkowej Wiśle. Vistula river.

Ślepowron. Night heron.

Na Kanale Ostródzko-Elbląskim. Elblaski canal.

Śluza Miejska we Wrocławiu. Town lock in Wroclaw.

„Oko” na dziobie. On the bow.

Amsterdam

Hamburg

Brak komentarzy - Categories: Germany, Holandia, Netherlands, Niemcy, Poland, Polska