Bank Fotografii Agnieszki i Włodka Bilińskich
Ponad 100 000 doskonałej jakości zdjęć

Rejs Gliwice-Hamburg Cruise

by Włodek on 2011-10-16

Od 10 do 30 września 2011 braliśmy udział w ekspedycji zorganizowanej przez „Żeglugę Wiślaną”. Trasa rejsu: Gliwice, Kanał Gliwicki, Odra, kanały niemieckie, Łaba, Hamburg. Dalej łódkę – 9 metrowy jacht motorowy, hausbot typu Vistula Cruiser przejęła kolejna załoga i prowadzi do Amsterdamu, Brukseli, Berlina. Poniżej kilka migawek z wyprawy.

September 2011 - cruise from Gliwice, Poland to Hamburg, Germany.

Pokonaliśmy już prawie 30 śluz. Dużych i małych, w większości wiekowych. W jednych obsługa już z daleka otwierała przed nami wrota, gdzie indziej musieliśmy czekać. Rożnica poziomów wody wynosiła od około 2 do ponad 10 metrów.W tych najgłębszych jest ciemno, zimno i wilgotno. Praca załogi podczas opuszczania jachtu w śluzie jest niezwykle trudna i odpowiedzialna (co widać na zdjęciach)

Ten odcinek Odry nas zauroczył.

We really enjoy boating on this part of Oder river.

…Choć ta wizyta już dawno za nami, ciągle miło wspominamy pobyt w najfajniejszej przystani, jaką dotychczas odwiedziliśmy - marinę Uraz. Widać, że zbudowali ją zapaleńcy, którzy z własnego doświadczenia znają potrzeby wodniaków.

A cosy and friendly marina in Uraz.

…O zmierzchu na stromym brzegu wypatrzyliśmy dzika, chwilę później cumujemy przy brzegu, w maleńkiej zatoczce, którą na cześć dzikiego zwierza nazywamy Zatoką Świń.

A night in the wilderness.

…Kolejny nocleg w Bytomiu Odrzańskim. Marina w budowie, za rok będzie pięknie, ale dziś wieczorem zachwycamy się Starówką, która wygrała konkurs na najlepiej oświetlone miasto w Polsce.

The most beautifully illuminated town in Poland - Bytom Odrzański.

…Nowa Sól - wygodna przystań i stolica ogrodowych krasnali. I nie tylko. Kolorowe zwierzaki, postacie z bajek, nawet zawodnika-motocyklistę z żużlowego toru - (bardzo popularna w tych okolicach dyscyplina sportowa) można spotkać w różnych punktach miasta, także w marinie.

Nowa Sól. The world’s capital of garden figures. They are everywhere, even in the marina.

Przyroda za burtą. Nature of theOder river.

Hi, this time we write about the nature around our boat. We travel on a really wild river. No locks, not many villages, and the towns are small. Animals love such environment. Every five minutes we spot something interesting - Two roe deers walking slowly along the riverbank, a beaver head in the water and a white and grey herons hunting in shallows. Above us birds of prey - white-tailed eagles, ospreys, kites… We have a nice time here.

Odra pomiędzy Wrocławiem a Słubicami jest naprawdę dzika! Widzieliśmy tu już dziki, sarny, bobry, białe czaple, siwe oczywiście też, zimorodki, rybołowy, bieliki, kanie, łabędzie…Dla nas, przyrodników jest to bardzo interesujący fragment rejsu.

Dziś co nieco o winie.

Dopłynęliśmy do sympatycznej mariny w Cigacicach. Czekała tam na nas telewizja oraz władze gminy Sulechów. W miłej atmosferze, podczas smacznego posiłku nad brzegiem rzeki porozmawialiśmy sobie o naszym rejsie i perspektywach rozwoju turystyki wodnej na Odrze. A potem niespodzianka. Zostaliśmy zaproszeni do zwiedzenia sulechowskiego zamku oraz pobliskiej winnicy! Okolice Zielonej Góry, w tym także tereny położone nad brzegiem Odry, stanowią najważniejszy, jeśli nie jedyny, region winiarski w Polsce. Dla wygody turystów wytyczono tu Lubuski Szlak Wina i Miodu, organizuje się zwiedzanie winnic specjalnymi “winobusami”. Każdy producent stara się zachęcić przyjezdnych do swoich produktów zapraszając na degustację. My skorzystaliśmy z gościny winnicy Cantina Państwa Pacholaków. Szczególnie przypadły nam do gustu Riesling i bardzo słodkie wino z róży. I tak płynąc hausbotem “Żeglugi WIŚLANEJ” (!) po ODRZE (!) załapaliśmy się na sępa na kilka lampek wina :-)

Zielona Gora region, including the Cigacice marina neigborhood, is famous for wine. Yes! We are sure most of you did not know, that we have our own wine and vineyards in Poland.

Etap polski się skończył, wpłynęliśmy w kanały niemieckie. I od razu trafiliśmy na niezwykłą konstrukcję - podnośnię statków Niederfinow, w której jednostki wpływają do wielkiej wanny i wraz z nią unoszone są około 40 metrów, by wypłynąć w kolejny kanał. Niezwykłe, spoglądać z pokładu jachtu na maleńkie drzewa poniżej. Druga nowość dla nas to samoobsługowe śluzy. Podpływa się do miejsca oczekiwania, pociąga za zieloną rączkę i po chwili (krótszej lub dłuższej) wrota się otwierają. W śluzie pociąga się za kolejny zielony uchwyt i śluza się zamyka.

We are in Germany! The wild river is behind us. But we learn a lot about channel cruising now. First we passed a huge construction - Niederfinow boat lift. The difference in elevation is 36 meters! The second news for us were self service locks.

Dziś bez zdjęć - w końcu jest niedziela, prawda?

Pewnie chcielibyście się dowiedzieć jak wygląda nasz dzień.

Plan mamy napięty, bo droga daleka, a dni coraz krótsze. Nocą po kanałach się nie pływa, więc właściwie całe dnie spędzamy na wodzie. Przed siódmą pobudka, mycie, poranna kawa i w drogę.Śniadanie zwykle jemy już na szlaku. Pieczę nad harmonogramem rejsu sprawuje Bolek. Ciągle siedzi z nosem w mapach i locjach, opisach portów i oblicza prędkość, kalkuluje ile godzin powinniśmy dziś płynąć i jakoś zawsze mu wychodzi, że do wieczora :-). Sterujemy na zmianę, chociaż Agnieszka robi to tylko pod przymusem, aczkolwiek sprawnie, ale się denerwuje, że wtedy nie może robić zdjęć. Bowiem Agnieszka jest naszym nadwornym fotografem. Włodek tylko od czasu do czasu ją wspomaga. Do Agnieszki należy także praca na cumie dziobowej podczas manewrów w śluzach lub portach. Romek obsługuje cumę rufową i jest naszym tłumaczem na/z niemieckiego. Po angielsku mało kto tu mówi. Włodek i Bolek, jako najbardziej doświadczeni w manewrach, na zmianę kierują łodzią wchodząc do śluz i marin. Gotujemy i zmywamy także na zmianę. Obiad jemy podczas płynięcia, przy czym biedny sternik dostaje swój przydział na końcu, zmieniony przez sytego już kolegę. Wieczorem po zapłaceniu za postój, podłączeniu prądu i uzupełnieniu wody, obfotografowaniu mariny czy miasteczka przychodzi czas na pracę “biurową” - zgrywanie setek zdjęć zrobionych w ciągu dnia, odpowiadanie na maile itp. I w końcu wspólny posiłek, rozmowy… Bolek to urodzony kawalarz i gawędziarz, Romek pięknie gra na gitarze i śpiewa smętne, rosyjskie pieśni, Agnieszka jest już zwykle bardzo śpiąca, a Włodek to z natury ponurak i raczej nie garnie się do towarzystwa. Za to dzięki niemu możecie przeczytać tę relację :-)

Do jutra!

Pojezierze Meklemburskie

Dziś mało słów, a zamiast tego kilka zdjęć. Opuściliśmy piękny rejon - Pojezierze Meklemburskie. Śliczne miasteczka, sporo żaglówek, doskonała infrastruktura wodniacka.

Na największym z jezior - Müritz

Waren

Dominika w Malchow

Plau am See

Dzień gospodarczy – czyli wypoczynek pod palmą. Lazy day under the palms.

Przygotowując się do wejścia na Łabę zrobiliśmy sobie dzień gospodarczy. Zatankowaliśmy ropę, napełniliśmy zbiornik wodą, umyliśmy pokład, zmiatając przy okazji liście zgarnięte ze zwisających nad wodą gałęzi (czasami, mijając duże jachty lub barki trzeba podejść blisko brzegu). Poza tym dzień był luźniejszy niż zwykle. Pozwoliliśmy sobie nawet na piwko w barku na jednej z przystani, a na ukoronowanie tego cudownie ciepłego dnia, po przepłynięciu zaledwie 28 kilometrów, poleniuchowaliśmy na karaibskiej plaży. Nie wierzycie? Zobaczcie na zdjęciach! :-)

I powoli ta załoga kończy swój udział w ekspedycji Żeglugi Wiślanej. W Hamburgu dojadą właściciele łódki i poprowadzą ją dalej do Amsterdamu, Brukseli… A my jeszcze tylko pozdrawiamy ze środka Łaby. Rzeki, która trochę przypomina Dolną Odrę. Takie same znaki brzegowe, podobna szerokość, może jest tu tylko trochę głębiej i większy ruch barek. Poniżej przedstawiamy kilka obrazków z ostatniego odcinka.

The first part of Vistula Cruises expedition is ending in Hamburg. This crew is going home and the owners of the boat will come and take Dominika to Amsterdam, Brussels…

Elbe river is beautiful, and full of commercial ships. It is wild but also has some historical towns along the banks, as you can see on the photos below.

NRD-owska strażnica na Łabie

Łaba

Jesienna migracja gęsi

Lauenburg

  

Kontynuując korzystanie z naszej witryny, zgadzasz się na umieszczanie przez nas plików cookie na Twoim urządzeniu. Jeżeli zrezygnujesz z otrzymywania naszych plików cookie, nie możemy zagwarantować prawidłowego działania witryny. Więcej informacji... Zamknij